Heyy :P
Tak jak w temacie dzisiaj będzie o pierwszym (kalnendarzowym!) dniu lata. No właśnie,
k a l e n d a r z o w y m. Bo jak się spojrzy za okno to... lepiej nie mówić. No ale trudno :D. Trzeba być optymistą nawet w tak brzydki i deszczowy, pierwszy dzień lata. Więc na polepszenie humorku proponuję... przegląd rzeczy antynudowych. Tak.
1.Na pierwszy ogień idzie... film.
Jak urodzić i nie zwariować?
No właśnie, o to jest pytanie. Przyjemna komedia z wieloma dobrymi opiniami. W sam raz na nudne, długie, zimne i deszczowe dni.
2. Jeśli juz był film, to teraz czas na książkę.
"Piosenki dla Pauli"
Opowiada ona o dziewczynie, która w śmiesznych ( no może przesadzam) okolicznościach poznaje dwóch różnych chłopaków. Wygląda na fajną, ale jeszcze nie czytałam. Może w przyszły weekend wam potwierdzę.
3. A teraz czas na dobrą muzę.
Ja ogólnie zaproponowałabym wam płytę (nową!) Linkin Parku, ale na deszczowe dni polecam wam beznadziejnie optymistyczny POP. ;-)
"Call me Mabey"
A! Zapomniałabym, grupa Cimorelli zrobiła parodię tej piosenki- warto posłuchać!!!
Mam nadzieję, że po zastosowaniu rzeczy antynudowych deszczowa chandra od razu wam minie.
Mery ;D
PS Nie mogę się powstrzymać... Linkin Park- Burn it down :*